Czytankowa niedziela

czytanie ksiazki dzieciomDzisiaj mój dzielny mężuś wybrał się ze mną, wraz z naszymi małymi stokrotkami na piknik. Po obiedzie postanowiliśmy wybrać się na łąkę nieopodal naszego domu. Łączka znajduje się niedaleko lasu, dzięki czemu korzystaliśmy z ostatnich słonecznych promieni, ale nie musieliśmy się smażyć w totalnym upale.

Drzewa dawały ochłodę i schron przed groźnym, popołudniowym słońcem. Małgosia była niespokojna przez fakt, że jutro znów musi udać się do szkoły, a Jasia rano bolał brzuch. Konrad był oczywiście zadowolony, jak zwykle zresztą. Zabrałam kosz pełen smakołyków : kompot wiśniowy, ciasto porzeczkowe i krakers, który upiekłam wczoraj wieczorem. Mąż zabrał ze sobą kilka gazet, które zalegały na jego biurku, a ja zabrałam maluchom książkę. Ich ulubioną książkę Kubusia Puchatka – Owocową ucztę. Kiedy były młodsze, a Konrad słuchaj z pozycji embrionalnej w brzuchu – czytałam im ją co wieczór. Przypomniałam sobie o niej, kiedy pakowałam ich tornistry i postanowiłam odświeżyć ich pamięć dotyczącą właśnie tej lektury.

Posadziłam je wygodnie na ich kolorowych leżakach, wręczyłam każdemu po talerzyku z ciastem i krakersem, a w drugiej ręce trzymali kubki pełne kompotu. Tak się zajadając słuchały… Po chwili Gosia zaczęła przypominać sobie dalszą część opowieść i wyprzedzała spisane na kartach książki wydarzenia. Jaś był początkowo troszkę zły, ale później przyłączyć się do niej. Konrad zasnął podczas czytania, bo uznał, że te bajki są dla dzieci, a nie dla poważnego, dorosłego chłopca. Wspomnę tutaj może o tym, że Jasiek ma siedem lat. Kiedy skończyłam czytać całą książkę. Małgosia uznała, że chce zobaczyć obrazki i zdziwiła się tym, kto to mógł je tak pobazgrać. Jakaż była jej mina, kiedy powiedziałam, że to jej własne dzieło. Później dzieciaki zmusiły tatę, by im poczytał. Co z tego, że to tam sama książka… ? Owocowa uczta nigdy się nie nudzi ! Jak zwykle dumna jestem z popołudnia, w którym moim szkrabkom się nie nudziło. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć i zamierzamy je wysłać do babci w najbliższym czasie. Niech widzi, co traci nie będąc tutaj, z nami w Polsce. Ach te dzieci i rodzice…

This entry was posted in Moje zabawy and tagged , , . Bookmark the permalink.